Reżyser
Realizujesz teledyski najpopularniejszych polskich tworców estrady, jestes laureatem wszystkich istotnych nagród w tej dziedzinie. Twoje projekty zamawiane są przez Urząd Marszałkowski naszego wojewodztwa i przyblizają nasz region eurodeputowanym w Brukseli. Twoje prace finansowane są zarówno przez Ministerstwo Kultury RP, zachodnie koncerny fonograficzne, jak i powstają ze składek rockowej publiczności "niezaleznej sceny", jak rozpoczęła się Twoja przygoda z kamerą?
Pochodze z Jastrzębia Zdroju, tu każdy kto ma coś wspólnego z kamerą, z plastyką przewinął się przez klub fotograficzny "Niezależni" przez lata prowadzony przez Państwa Lubczyńskich, troszke w tzw EMPIKU na "Tróce", a troche w ich mieszkaniu na Ogrodowej. Nie inaczej było ze mną... najpierw fotografowałem dla zgrywy na szkolnych wycieczkach, potem klub wysłał mnie na obóz gdzie mialem mozliwość jako nastolatek podglądać prace takich zawodowców jak m.in. Fryderyk Kremser z Opola... Studiowałem dziennikarstwo i co tu ukrywac, u wykladowców miałem stanowczo wieksze fory jako praktykant który nie tylko pisze, ale i fotografuje... Od aparatu fotograficznego do kamery przelazłem stopniowo, najpierw jako praktykant w TVP, potem, po studiach jako niezależny producent telewizyjny... Dziś traktuje kamere jak swoje pióro, podstawowe narzędzie pracy człowieka zajmującego sie komunikacją międzyludzką. Czytelnicy napewno juz zauwazyli, ze ludzie jakos niechętnie dzis czytają, zyjemy bowiem w epoce obrazkowej, epoce kamer, mikrofonów, efektow specjalnych i internetu... Papier odchodzi w zapomnienie...
W branzy fimowej masz opinię wyjątkowego nonkonformisty, co takiego oprócz Twojej niezależności wyróżnia się spośród innych twórców wideoklipów?
Mysle ze jednak ta cholerna, jastrzębska NIEZALEZNOŚĆ to coś co najbardziej mnie rózni od innych twórcow. Dziennikarze pomimo tych wszystkich związków zawodowych i syndykatów pracowniczych to ludek mocno przestraszony, bo i niełatwe jest życie na usługach moznych tego kraju. Z rezyserią jest bardzo podobnie, jesli nie jestes związany stałą umową z telewizją, teatrem, zespołem filmowym - teoretycznie giniesz. Ja bardzo cenie sobie mozliwość wyboru pracy nad którą siedzę, także możliwość odmówienia jesli przedmiot zamówienia jest niezgodny z moimi przekonaniami. Myśle ze zaplacilem wysoką cenę za swoją niezależność, bo jak kazdy kij, ta sytuacja ma tez swoją drugą stronę, ale i tak warto było "lecieć swoim torem". Wlasny tor oznacza np. fakt założenia rodziny, fakt ojcostwa ... Jestem z boku tego całego interesu i jest mi z tym bardzo dobrze.
Nie mieszkasz już w Jastrzębiu Zdroju ...
No tak, ale mam tu rodziców, teściów, brata... Ławkę w parku gdzie całowałem sie żoną kiedy jeszcze nie była moją zoną... Mam do tego miasta podejscie bardzo sentymentalne, jak to do rodzinnego miasta... Nie ma ma mnie tu od "nastu lat", nie ma tu tez wiekszosci moich szkolnych przyjaciół, rozbieglismy sie po Polsce, po Swiecie... Ze skruchą przyznaje, ze zaglądam tu wyłacznie przy okazji świąt i rodzinnych uroczystości.
Musze jednak przyznac, ze atmosfera końca lat 80-tych, politycznego przełomu w naszym kraju - dla mnie, wówczas maturzysty w Jastrzębiu Zdroju była czymś bardzo charakterystycznym i niezwykłym na tle rówiesników z innych części Polski. Miałem wtedy z grupą przyjaciół ze szkoły kapelę rockową z którą przez przypadek przejechaliśmy Polskę wzdłóż i wszerz - wszedzie pytano nas o Jastrzębie, o NIEZALEZNOSC. Do dziś czuje tego ducha rewolucji, koledzy z np. z Sosnowca kompletnie nie wiedzą o co chodzi w tej sytuacji, poprostu cos ich omineło... Ciesze sie ze mnie nie.. . Bardzo wiele zawdzuięczam swojemu miastu.
Planujesz jakiś wiekszy projekt związany z rodzinnym miastem?
Staram sie w tej chwili o stypendium, ktore umozliwiloby mi dokonczenie scenariusza filmu fabularnego którego akcja rozgrywa się w Jastrzebiu Zdroju podczas stanu wojennego. Historia chłopca którego ojciec jest aresztowany w związku z wydarzeniami na KWK "Manifest Lipcowy", a jednoczesnie jego najlepszy przyjaciel jest synem dowódcy lokalnej jednostki wojskowej w stanie totalnej mobilizacji. Jednostka ta nagle z "szwejkolandii" staje się bazą dziesiątków czołgów, tysięcy zołnierzy... Ten drugi ojciec tez znika z domu i w obu mieszkaniach zapada paniczny strach o przyszłość. Pod nogami skrzypi śnieg... Piszczą nieodpowietrzone kaloryfery, wszyscy budują odbiorniuki radiowe aby słuchać "Wolnej Europy". Troche pamietam jeszcze te czasy, troche zbieram dokumentację... Pozyjemy, zobaczymy. Na razie fundusze na ten projekt łatwiej mi zdobyć za granicą niż w Polsce, troche mnie to martwi, bo nie dzieje sie tak bez przyczyny ... Jak pisał moj ulubiony poeta, Robinson Jeffers - "Stulecia są podobne ślepym koniom, co obracając żarna - tratują slady wlasnych kopyt..."
Plany na najblizszą przyszłość?
Moi rodzice, teściowie są juz w takim wieku, ze planuje częściej odwiedzac rodzinne miasto, to tak przedewszystkim. Zawodowo pochylam sie w tej chwili nad dwoma projektami dokumentalnymi, jeden o Stowarzyszeniu Miłośników Edwarda Gierka i ich nielegalnej radiostacji, oraz nad projektem fimowym pt."Linie Tramwajowe Gornego Śląska i Zagłębia", ktory tak naprawde opowiada nie tyle o tym cudownym srodku lokomocji z którego uwielbiam korzystac, tylko nieco szerzej, o Śląsku, o naszej małej ojczyżnie... Chcialbym tez w kooperacji z Warner Poland wydać antologie swoich krótkich form na DVD. Cały czas ktoś tam dzwoni w sprawie klipów, wiec pewnie tez i w tej materii pojawi się coś nowego...